niedziela, 17 lipca 2016

Od Rose do Oliviera

Siedziałam w kuchni i piłam herbatę, która zdążyła już dawno ostygnąć. Rozmyślałam o tym co będę robić jak będę duża. Chciałam być piosenkarką, aktorką, weterynarzem i kwiaciarką, ciekawe czy zostanę jedną z nich...a może w ogólę zmienię plany...nagle do pomieszczenia wszedł tata. Jak zwykle pijany. Podszedł do mnie...chciałam uciec bo wiedziałam co teraz zrobi, ale był szybszy...
*10 lat później*
Miałam dosyć ojca, już nie chciałam żeby mnie bił, krzyczał na mnie i kazał mi robić te obrzydliwe rzeczy.
*miesiąc później*
Trafiłam do wojska. Byłam wolna, wolna od ojca, wolna od przeszłości. Niestety, teraz jestem pod kontrolą wyżej ustawionych osób. Ale dam radę, pokaże im jeszcze na co mnie stać.
***
Siedzieliśmy w stołówce, byłam jedyną dziewczyną w grupie. Przyszedł właśnie porucznik i oznajmił, że będziemy mieli trening. Mieliśmy trzy minuty na przygotowanie się. Wstałam od stłu i szybko się odwróciłam trzymają  w rękach do połowy napełnioną miskę z krupnikiem, i jak na złość musiałam to wylać na przechodzącego obok chłopaka, który mnie nienawidził...

Olivier? Ty nie jesteś tym złym ;*

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
©Sleepwalker
WS